PomelodyZwrot ku e-commerce ratuje firmę
Startup z muzyką dla dzieci był trzy tygodnie od końca gotówki. Ratunkiem nie była lepsza aplikacja – było nią porzucenie jej.
Wyzwanie
Sierpień 2018. Pomelody – ukochana marka muzyczna dla dzieci Ani Weber – postawiło firmę na jedną kartę: aplikację mobilną. Potem główny inwestor się wycofał, retencja aplikacji stała w miejscu, a płynność skurczyła się do tygodni. To, co założycielom zostało, było mniej oczywiste niż pieniądze: tysiące rodziców, którzy śpiewali piosenki Pomelody z dziećmi na YouTube i w bardzo aktywnej grupie na Facebooku.
Podejście
Zamiast dopieszczać aplikację, zadaliśmy heretyckie pytanie: za co ci rodzice zapłaciliby dziś? Nie za subskrypcję. Za śpiewniki – fizyczne i cyfrowe. Postawiliśmy sklep e-commerce w trzy tygodnie i skierowaliśmy do niego istniejącą społeczność, traktując tę widownię jako kanał dystrybucji, a nie pozycję w budżecie reklamowym.
Co zadziałało
Sklep osiągnął około 50 000 PLN miesięcznie w ciągu trzech miesięcy – próg rentowności – i piął się w stronę około 100 000 USD miesięcznie do końca współpracy. Gotówka, którą generował, po cichu sfinansowała tę samą przebudowę aplikacji, która wcześniej niemal zatopiła firmę.
Czego nie udało się zrobić
Próbowaliśmy skopiować ten scenariusz na rynki zagraniczne i poległ. Za granicą nie było Ani Weber, nie było społeczności, nie było ciepłych kanałów – tylko reklamy krzyczące w pustkę.
Wnioski
Kiedy kończy się gotówka, przestań pytać “jak naprawić produkt?” i zapytaj “za co nasza obecna widownia zapłaci nam w tym tygodniu?”. Społeczność to fosa, którą da się zmonetyzować w kilka tygodni – ale nie da się jej wysłać w kontenerze i nie przekracza granic za darmo.
Chcesz podobny wynik u siebie?
Pokażemy, które kanały mają u Ciebie największy potencjał.